niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 21 ♥


=Nick, to jest mój syn Christopher…=

-Co ?! Twój syn ?!
Chis spojrzał na niego brązowymi oczkami i uśmiechną się do niego.
-Tak. Mój i…
-Iii ?
-Nie ważne. Muszę iść, mały jest głodny.
-Rozumiem.
Chłopak odwrócił się i chciał odejść.
-Nick ?
-Tak ?
Spojrzał w moją stronę a ja podeszłam do niego w wtuliłam się w jego umięśniony tors na tyle ile mogłam by nic nie zrobić dziecku.
-Tęskniłam.
Na początku chłopak nic nie powiedział, ale później przytulił mnie mocniej
-Nawet nie wiesz jak bardzo ja tęskniłem.
-Może wejdziesz do środka ?
-Jeśli to nie będzie problem.
-Przestań.
W domu Nick zabrał się za robienie herbaty a ja poszłam nakarmić Chrisa. Mój przyjaciel wymężniał przez te kilka lat. Kiedyś był bardo przystojny, ale teraz jest zabójczo przystojny. Cieszę się, że wrócił bo brakowało mi go. Chris zasnął na moich rękach, więc włożyłam go do łóżeczka i poszłam do kuchni. Chłopak patrzył się trochę na mnie nic nie mówiąc. Czułam się trochę niezręcznie, więc spojrzałam na podłogę.
-Wiesz, jeśli przyjdzie twój chłopak, narzeczony, mąż czy ktokolwiek, to mogę źle skończyć ?
W tym momencie nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać ze śmiechu, ale mały śpi w pokoju niedaleko, więc tylko promiennie się uśmiechnęłam. Wzięłam zakupy i zaczęłam je układać na miejsca.
-Nie ma takiej osoby…
-Jak to ? A ojciec ?
-Eh.
Nie wiedziałam co powiedzieć, ale to było do przewidzenia. Kiedyś musi o to zapytać.
-Ojciec ? Pewnie gra gdzieś jakiś koncert, niewiedząc o istnieniu syna.
-Aha… CO ?!
-Tak Nicholas, too prawda. Nie przesłyszałeś się.
-Chcesz mi powiedzieć, że przespałaś się z gwiazdą ?
-I to nie byle jaką.. To był mój jeden z dwóch najlepszych przyjaciół.
Chłopak powoli interpretował wszystkie wiadomości. Kiedy dotarło do niego najważniejsze, spojrzał prosto w moje oczy.
-Zayn…
Wyszeptał pod nosem. Udałam, że nie słyszę i dalej rozpakowywałam zakupy. Nicholas podszedł do mnie i odwrócił w swoją stronę i złapał za ramiona.
-To Zayn prawda ?
-Eh. Tak.
-Wiedziałem… Tylko on byłby takim dupkiem, żeby cie zostawić.
-Nigdy nie byliśmy razem. To była wpadka…
-Jak to ?
-Ja potajemnie kochałam jego a on mnie. Na mojej 18-stce nas poniosło. Kiedy okazało się, że jestem w ciąży Zayn zobojętniał. Kazał zrobić mi aborcję, miałam już umówiona wizytę, ale jakaś kobieta powstrzymała mnie w ostatniej chwili.
-Co za dupek…
-Do tego nie powiedział mi, że pali a mój synek urodził się 4 tygodnie za wcześnie. Jego płuca nie były do końca rozwinięte, więc może być chory na astmę, albo pojawi się gdy będzie starszy.
Chłopak od razu mocno mnie przytulił a ja nie zważając na nic popłakałam się. Było mi trochę dziwnie takie uczucie wstydu, ale przecież to mój przyjaciel.
-Straciłam ciebie, potem miałam przyjaciółkę, którą też straciłam. Znikną Zayn, ale mam El i Dan. Mój synek jest teraz jedyną osoba dla, której żyję.
-Drugi raz nie popełnię tego błędu. Nie zostawię cie.
-Obiecujesz ?
-Obiecuję.
Spojrzałam na niego i znowu się wtuliłam. Staliśmy tak jakiś czas dopóki Christopher nie zaczął płakać.
-Muszę iść się nim zająć.
-Dobrze, zaczekam.
Wzięłam małego i trochę go ponosiłam, aż mu się drugi raz odbiło i znowu poszedł spać a ja wróciłam do Nick’a.
-Jest ci pewnie ciężko ?
-Teraz jest już lepiej, ale były takie momenty, że nic mi się nie chciało.
-Jak tam twoi rodzice ?
-Trochę mieli do mnie żal, ale to raczej minęło. Wspierają mnie.
-A Erin ?
-Jest dobrą siostrą no i od niedawna ciocią. Wyjechała do szkoły, ma fajnego chłopaka. Dobrze się jej powodzi jak na młodszą siostrę. Była u mnie jak urodził się mój synek.
-Cieszę się.
-To ja się cieszę, że wróciłeś.
-Wróciłem i od teraz będę ci pomagał.
-Dziękuję.
Uśmiechnęłam się do niego a on odwzajemnił się tym samym.
-Rose ?
-Tak ?
-Nie miej mi tego za złe, ale nie wytrzymam…
-Cze…
Nawet nie zdążyłam dokończyć bo poczułam te delikatne wargi chłopaka na swoich. Chciałam się odsunąć, ale jakaś wewnętrzna siła mi nie pozwoliła. Czyżby pierwsza miłość była tą ostatnią ? A może po prostu stara miłość nie rdzewieje ? Teraz to stało się nie istotne. Rozchyliłam wargi i odwzajemniłam pocałunek. Nasze wargi idealnie do siebie pasowały a my mogliśmy tak trwać w wieczności. Oderwaliśmy się od siebie po jakimś czasie. W oczach Nick’a kłębiły się miliony iskierek i wielka radość. Patrzyliśmy się w swoje oczy i tonęliśmy w chwili… 

___________________________
Dziękuję za tyle pozytywnych
komentarzy :D
Zapraszam do głosowania w ankiecie
po lewo oraz do odwiedzania blogów
mojego współautorstwa :)
http://balletandlove.blogspot.com/
http://love-forgivness-destiny-hope.blogspot.com/
CZYTASZ = KOMENTUJESZ :P


5 komentarzy:

  1. Aaaaaa wreszcie się znów zeszli!! Kocham Nicka. <3
    Życzę weny a rano zapraszam na 4 rozdział mojego opowiadania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow , tego to się nie spodziewałam . :D
    Zaskoczyłaś mnie , ale dość pozytywnie . :)
    Czekam na kolejny . :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieee!!!!!!No a Zayn!!!!!!????Co Ty zrobilas????Co Ty tteraz zamierzasz,on musi sie dowiedziec ze ma dziecko kurwa!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak oni się mogli pocałować, ja się pytam?! Nie pozwalam na to, ona ma być z Zaynem!

    PS: GIF XDD

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za komentarz! To ważne dla mnie :*****